SZYCIE

Pierwsza bluzka, której nigdy nie założę – Morela szyje

Tym razem musiałam wziąć się za coś, czego raczej nie poleca się początkującym pasjonatkom szycia. Chodzi o samodzielne szycie ubrań. A swoją przygodę rozpoczęłam od bluzki i to wcale nie takiej prostej.

Szycie bluzki – co mnie podkusiło?

Od jakiegoś czasu podglądam inne szyjące dziewczyny, które dzielą się swoimi odzieżowymi wytworami i za każdym razem kiedy widzę, że udaje się im, mówię sobie: ja też tak chcę! 🙂  Jeszcze przed zakupem maszyny przeglądałam wiele tutoriali i poradników pt. „jak zacząć szyć?”, „jak uszyć coś tam” i wiele, wiele innych. Zdążyłam zorientować się, że dużą rolę odgrywa wykrój (choć można i bez). Najprościej mówiąc wykrój to szablon lub wzór, który odrysowuje się na materiale, następnie wycina się powstały kawałek z zapasem (albo i nie) na szwy i do dzieła! Maszyna zszywa poszczególne elementy, a Ty nieziemsko cieszysz się z wykonanego uszytku. 🙂

Dodatkowo posiłkowałam się również pinterestem i na swojej morelkowej tablicy zapisywałam i zapisuję wszystkie pomysły, które chciałabym zrealizować, albo chociaż zainspirować się nimi. Po zakupie maszyny przyszedł czas na magazyn Burda. To gazeta, w której można podejrzeć, w jaki sposób samodzielnie uszyć ubrania – od prostych bluzek, aż po wymagające żakiety. Jest tam mnóstwo wykrojów, z których można korzystać dopasowując do swojego rozmiaru. Jeszcze nie korzystałam z burdowych wykrojów, ponieważ najpierw sama chciałam spróbować swoich sił w tworzeniu własnego szablonu. Tak naprawdę, podczas tegorocznych wyprzedaży kupiłam całkiem spoko bluzkę, którą zapragnęłam powielić, no i się zaczęło 🙂

Szycie pierwszej bluzki – dlaczego warto spróbować po swojemu?

Już na Facebook’u wspomniałam, że znalazłam w „internatach” informację o tym, jak stworzyć wykrój na podstawie już uszytej rzeczy. To dość prosta sprawa, ponieważ wystarczy ręcznik, owa rzecz z której chcemy „pobrać” wykrój, szpileczka do nakłuwania szwów i kawałek papieru np. pakownego. Niby banalne, ale żeby zrobić to dobrze trzeba być mega cierpliwym i dokładnym. Oczywiście profesjonalne krawcowe absolutnie nie polecają tego sposobu, ponieważ prawdziwy wykrój powinien powstawać zupełnie inaczej. Zdawałam sobie z tego sprawę, ale cieszę się, że spróbowałam, bo dzięki temu patrzę teraz konstrukcję odzieży zupełnie inaczej.

Szycie bluzki – próba pierwsza i błędów co nie miara!

No dobra, to był mój pierwszy błąd, który popełniłam. Nie miałam pod ręką szarego papieru (choć, nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak się nazywa – przecież jest brązowy :P) i wykorzystałam duży blok. Od razu widać, że bluzka jest o wiele większa i żeby zrobić pełnowymiarowy szablon musiałam kleić ze sobą kartki papieru.

Wzór wykroju odbija się na papierze dzięki szpilkom wkładanym wzdłuż szwów. Takie  „odrysowywanie” jest dość proste, ale gdybym nie popełniła błędu w tym miejscu, to chyba nie byłabym sobą. 🙂 Zupełnie wyleciało mi z głowy, że bluzkę można było przewrócić na lewą stronę po to, by lepiej było widać łączenia szwów. Ale to nie tylko to! Bluzka jest wykonana z lejącego się materiału, który zwyczajnie nie chce usiedzieć w miejscu. Myślę, że zwykła bawełniana koszulka sprawdziłaby się o niebo lepiej.

Dzięki temu, że już wcześniej mniej więcej wiedziałam z jakich części powinien składać się wykrój, było mi dużo prościej patrzeć, czy ten który powstaje będzie ok. Jak na pierwszy raz, poszło całkiem nieźle.

Jeśli dobrze liczę, to właśnie dochodzimy do czwartego błędu. Ze względu na to, że miała to być moja pierwsza próba szycia bluzki, nie chciałam do niej używać jakiegoś fajnego materiału. Wybrałam resztkę pościeli kupionej w lumpie, z której powstały już dwie torebki: pierwsza torba i druga shopperka. Tkanina pościelowa była wbrew pozorom sztywniejsza i grubsza niż materiał granatowej bluzki. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że bluzka może być zrobiona z poliestrowego muślinu (jeśli taki jest), a pościel z bawełny. Dwie różne tkaniny i jeden wykrój = nie będzie idealnie 🙂

Owszem, nie było, ale to, że samodzielnie zrobiłam wykrój na bluzkę, której przód nie jest po prostu płaski (przyjrzyjcie się dobrze, bo nakładają się tam na siebie dwie części materiału) był i jest dla mnie powodem do dumy. Bluzka wyszła krótsza, bo coś skopałam przy łączeniu dziureczek, ale uwaga – mieściłam się w niej bez problemu 🙂

Przyznam się Wam szczerze, że najfajniej wszywało mi się krótkie rękawki. Mnie też dziwił kształt szablonu na rękawy, ale to był zdecydowanie najlepszy moment w całym szyciu bluzki!

Oprócz małych nierówności 😛

Przy dekolcie chyba użyłam zbyt grubego ściegu i widać, jak pomarszczył się materiał. Miała być z tego trochę dekoracyjna lamówka, więc może takie fale nie były ostatecznie złe.  🙂

I tak oto Morela ma za sobą szycie pierwszej bluzki!

Działam dalej i już pracuję nad lepszym wykrojem. Czekajcie cierpliwie na efekty:)