KUCHNIA I JEDZENIE

Oszukana carbonara, czyli jak zdobyć żołądek/serce mężczyzny [przepis]

Lubię powspominać studenckie czasy. Dzisiaj odświeżam jeden przepis. Jest mi szczególnie bliski z dwóch względów. Było to pierwsze danie jakie zaserwowałam wtedy jeszcze mojemu przed-mężowi. Po drugie, dopiero po kilku latach dowiedziałam się, że to co ja nazywam carbonarą, w rzeczywistości jest jedynie zwykłym makaronem z boczkiem, cebulką i sosem śmietanowym z żółtkiem. To oryginalne, włoskie spaghetti carbonara nie zawiera żadnego z tych składników. 

Niemniej, ówczesny przed-mąż pałaszował danie ze smakiem. Wtedy już wiedziałam, że oszukana carbonara zagości w naszym domowym menu. Poza tym to danie, które można przygotować w 10 minut, czyli tak jak lubię.

 

Składniki na dwie porcje:

– ok. 100-150 gram boczku (czasem robię w takiej wersji: 50 g boczku i 50 g wędzonej szynki)

– 1 średnia cebula

– makaron (może być spaghetti, ja używam pełnoziarnistego penne)

– 200 g śmietany 12%

– 1 żółko

– sól, pieprz do smaku

 

Tajna taktyka postępowania:

Dzisiaj to makaron wyznacza czas przygotowania dania. Dlatego od niego należy zacząć.

1. Do garnka wlewam ciepłą wodę z kranu, przykrywam pokrywką, wstawiam na duży ogień  (ciepła woda + przykrywka = nie trzeba długo czekać na wrzącą wodę na makaron).

2. Zanim będę mogła dorzucić makaron, plasterki boczku tnę w paski i wrzucam na patelnię teflonową. Nie dodaję oleju. 

Morelkowy tip: bardzo często kupuję plasterki boczku, które bardzo szybko można pociąć, albo boczek już pokrojony w kostkę. Natomiast, gdy zostaję obdarowana boczkiem w kawałku, jeszcze świeży kroję w kostkę i w takiej formie go mrożę = mniej pracy przy przygotowywaniu dania. (czasem go nawet nie rozmrażam i od razu wrzucam na patelnię, a co!)

3. Zaczynam podsmażać boczek. Użyłam tego w plasterkach i jak możesz zobaczyć kawałki nieco się ze sobą skleiły, ale spokojna głowa. Podczas smażenia delikatnie je rozdzielam. 

4. Boczek smaży się, więc zabieram się za krojenie cebuli. Mniej więcej, kiedy kończę ją kroić, woda na makaron zaczyna wrzeć, a boczek zdążył się już nieco przyrumienić.

5. Dorzucam cebulkę do boczku.

6. Do gotującej się wody wrzucam makaron. Wiem, że penne potrzebuje około 7 minut, aby ugotować się al dente. W ruch idzie mój kuchenny timer. 

7. Wiem, że mój czasomierz powiadomi mnie, kiedy makaron będzie ugotowany, boczek z cebulką podsmaża się, więc w tym czasie wyjmuję śmietanę i jajko.

8. Mniej więcej po trzech minutach od nastawienia timera, boczek jeszcze bardziej się zarumienił, a cebulka zaczyna się szklić.

9. Kiedy na timerze pozostały dwie minuty do zakończenia gotowania makaronu, dla mnie jest to sygnał, że pora zabierać się za sos. Boczek i cebula wyglądają tak:

10. Zdejmuję patelnię z ognia i stawiam na najmniejszym palniku, którego jeszcze nie zapalam.

Morelkowy tip: Jeśli boczek był tłusty, to zapewne dużo tłuszczu wytopiło się podczas smażenia. Wtedy „wyciągam go” papierowy ręcznikiem. Ręcznik wchłonie cały zbędny tłuszcz. 

11. Teraz dodaję śmietanę oraz 1 żółtko. 

12. W tym czasie timer daje mi znak, że czas wyciągnąć makaron z wody. Zatem przerzucam makaron na durszlak, polewam przez małą chwilkę zimną wodą i na jedną minutę pozostawiam do odsączenia.

13. Zabieram się za dokończenie sosu. Zanim zacznę mieszać dodaję trochę pieprzu i ewentualnie soli. Dodam, że śmietana 12% lubi szybko się ścinać. Dlatego ważne jest, aby ustawić średni ogień na najmniejszym palniku i cały czas wszystko delikatnie mieszać przez około jedną minutę.

14. Po niecałej minucie żółtko ładnie połączyło się ze śmietaną. Jeszcze przez małą chwilkę mieszam. (Sos nie musi bulgotać, ważne, żeby był po prostu ciepły, a nie przegrzany i ścięty).

15. Kiedy sos już jest gotowy danie podaję tak:

Smacznego!